Translate

czwartek, 8 maja 2014

Wiosenne chorowanie u_u

No masakra jakaś... Nie mogę pozbyć się choróbska, które przylgnęło do mnie, jak "rzep do psiego ogona". Już półtora miesiąca się męczę. Kiedy myślę, że jestem na finiszu, niczym Syzyf spadam w dół góry wraz z ogromnym głazem na plecach u_u.  No nic, trzeba jakoś dalej z tym wojować, nie ma innego wyjścia, ale frustracja coraz większa mnie dopada...


czwartek, 17 kwietnia 2014

Deus mirabilis, fortuna variabilis

"Poszukuj swojego szczęścia, a na pewno będzie ci dane". Kiedyś usłyszałam coś takiego od pewnej koleżanki. Osobiście, nie jestem tego taka pewna. Wówczas również miałam podobne odczucie. Jeśli uganiamy się za czymś nieosiągalnym w danej chwili, to nie dostrzegamy niczego poza tym. A diabeł tkwi zazwyczaj w szczególe. Skupiając się na jednej rzeczy, zwykle nie zauważamy dość istotnych spraw. Mamy tak zwane klapki na oczach. 
Jedna ze słuchanych przeze mnie piosenek ma zawarte w refrenie takie oto słowa: "Nie ufaj, gdy los się uśmiecha, bo często okrutny jest. Co daje zabiera podwójnie, bo życie przekorne jest." Daje do myślenia, bynajmniej mi dał. W sumie, już wcześniej zauważyłam, że kiedy robię jeden krok do przodu, to z reguły później cofam się o dwa. Taka mała sinusoida w moim szarym życiu. Sinusoida, bo zawsze podnoszę się i ponownie idę przed siebie. Tak to już ze mną jest.


poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Kącik muzyczny...

Dość niedawno za sprawką szwagra poznałam bardzo sympatyczny zespół z Mazur. Reprezentują naprawdę ciekawy rodzaj muzyki i mają fajne teksty piosenek. Oto jedna z nich, która opowiada o ślepej miłości ^^.


sobota, 12 kwietnia 2014

Moje prywatne wariactwa

Jestem dość często odstającą jednostką... Eh! Mam swoje małe wariactwa i przyzwyczajenia z dzieciństwa, których nie potrafię z siebie wyrzucić. Zamiast tego prowadzę z nimi coś na zasadzie symbiozy. A co! Wymienię co nieco... 
Kiedy jestem w gościach, nie powinno mi się podawać ptasiego mleczka albo ciastek takich jak delicje lub markizy. No, chyba że chce się mieć dość spektakularne widowisko - dosyć groteskowe. Dlaczego? Ponieważ od dziecka obgryzam czekoladę z ptasiego mleczka i podobnie jest z delicjami. Markizy odkręcam i wylizuję z nich środek. To takie moje pozostałości z dzieciństwa. 
Jest tego oczywiście więcej. Na przykład, jedząc wiśnie lub czereśnie, a o arbuzie nie wspomnę, kusi mnie by urządzić z kimś konkurs w pluciu pestkami na odległość. Jesienią ćwiczę siłę woli, mijając kupki suchych liści, bo mam ochotę w nie natychmiast wskakiwać. 
Zimą nadal ślizgam się po zamarzniętych kałużach, a cienki lód z premedytacją rozkruszam silnym tupnięciem. No i cóż to by była za zima, gdybym nie ulepiła bałwana, czy nie wskoczyła w śnieg i nie zrobiła aniołka. 
Latem plotę wianki z kwiatu koniczyny i kusi mnie, by całymi dniami wylegiwać się w trawie lub nie pomoczyć nóg w jeziorze. 
Niestety wszystko ma swoje granice, a ja dość często balansuję na ich krawędziach. Jestem jednak zdania, że od czasu do czasu powinno się nieco ubarwić swoje życie. Chwila zapomnienia i małe szaleństwa są niejako pojedynczymi pasemkami warstwy tęczy, które powoli wprowadzają kolor w nasze codzienne czynności. To takie oderwanie od rutyny, która czai się na każdym kroku w tym systemowym świecie. 


poniedziałek, 7 kwietnia 2014

^^

Jest wiele piosenek, do których mam sentyment. Kiedyś natrafiłam na twórczość Akeboshi'ego i się zakochałam. Zwykle nie przywiązuję wagi do rzeczy lotnych, ale coś zawsze pozostaje w pamięci ^^. Gdy sięgam później myślami wstecz, wówczas okazuje się, że te błahe wydarzenia są najpiękniejszymi wspomnieniami naszej egzystencji. Z małej chmury duży deszcz he he. Mam kilka piosenek, które wiążą się właśnie z takimi chwilami...



sobota, 5 kwietnia 2014

Rozważanko

Mam czasem takie odczucie, że zaczynam zatracać się w tym świecie...
Właśnie, moja osobowość niejako zdąża ku dekadentyzmowi, który jedynie ułatwi sprawę w zatraceniu się w szarym świecie systemowym. Patrzę nieraz na otoczenie i go nie dostrzegam. Wszystko widziałam inaczej jeszcze kilka lat wstecz, a teraz? Teraz tracę wzrok. 
Wiecie, ostatnio zostałam zapytana, czego się obawiam? Chwilę myślałam nad odpowiedzią, która brzmiała: odrzucenie. Chodziło mi o odrzucenie przez bliskie osoby, jak rodzina czy przyjaciele. Niestety zostałam opacznie zrozumiana. Wyszło na to, że boję się odrzucenia przez mężczyznę. Zabawne :). Nie miałam faceta i nadal go nie posiadam, dlatego nawet nie przeszło mi przez myśl to, co wydedukowała osoba pytająca. No cóż, wysłuchałam tego, co miała do powiedzenia, ale nie byłam usatysfakcjonowana, bo nie o to mi chodziło. To poważny błąd, bo nie słuchamy siebie nawzajem i później dochodzi do zgrzytów i nieporozumień.
Kolejnym pytaniem było: jakie są konsekwencje tej obawy? Eh, mój rachunek był i jest prosty. Odrzucenie prowadzi do samotności. Może to mnie pogrążyło? Sama nie wiem, ale w duchu nieźle się uśmiałam, gdy słuchałam wykładu, jaka to jestem jeszcze młoda, a już boję się odrzucenia przez mężczyznę. Rzeczywistość jest taka, że nie obawiam się rzeczy, których nie doświadczyłam, choć strach przed nieznanym owszem miewam. 
Hm, do zgrzytów prowadzą jeszcze stereotypy i odgórne założenia. W moim przypadku zawiniło to, że jestem młodą kobietą, albo i nie. W sumie, sama tego do końca nie wiem. Tak bynajmniej przypuszczam, bo ciężko czasem jest się wdrożyć w czyjeś myśli. I zaczynają się spekulacje, gdybania i Bóg wie co jeszcze. I strach się bać, bo jako marzycielko o dość wysokim stopniu wyobraźni, mam zaskakująco dziwaczne pomysły. No, ale gdyby nie to, pewnie nie byłabym sobą. Każdy ma w sobie coś co go wyróżnia od reszty, ja mam szaloną imaginację, która aktywuje się czasem w złych momentach. Niekiedy mam wrażenie, że za dużo myślę. Jestem ciekawska i ciągle rodzę w mojej głowie przeróżne pytania. Niestety to jest męczące na dłuższą metę, bo non stop czegoś się docieka, a zapytania nie dają spokoju. Powstaje wówczas coś na miarę reakcji łańcuchowej, którą powoduje jedno, niewinne pytanie.


czwartek, 3 kwietnia 2014

Coś tam...


Tak dla odmiany, coś do posłuchania :) No cóż, nie muszę ciągle zamęczać wszystkich swoimi nudnymi i irracjonalnymi przemyśleniami.